sobota, 7 grudnia 2019

BROWARY ZIEM ZACHODNICH PO 1945 ROKU

Browary w Lubsku (Zamrze, Zemrze, Zamsze, Zemsz, dawn. Sommerfeld) 





W tym niewielkim miasteczku w wieku XIX funkcjonowało prawdopodobnie aż siedem browarów. Większość z nich została zamknięta przed I wojną światową lub w jej trakcie. W okresie międzywojennym produkcję prowadziły trzy z nich: Brauerei Johannes Sachtleben (Banhofstr 143), Schlosbrauerei Wilhelm Zimmerling oraz Brauerei Johann Wallmüller. 
Zanim przystąpimy do opisania ich losów, kilka słów poświęćmy obecnej nazwie miejscowości. Lubsko nie pojawiło się od razu - pierwszą urzędową nazwą niemieckiego Sommerfeld było Zamrze. Jak pokazuje urzędowa korespondencja z tego okresu, nazwa ta sprawiała wiele trudności, zarówno jeśli chodzi o formę, jak i odmianę. Można więc spotkać ją w formie Zemrze lub Zamsze, co w odmianie dawało dalsze warianty (np. w Zamszu lub Zamszech, etc.). Ostatecznie przyjęto nazwę Lubsko, ale wówczas żaden browar w tej miejscowości już nie funkcjonował.
Wydaje się bezsporne, że żaden z trzech browarów nie poniósł większego uszczerbku na skutek działań wojennych.  W roku 1945 wykonano bowiem krótką notkę informacyjną o dwóch browarach. Browar Sachtlebena mieścił przy Banhofstrasse (podano jednak nr 5), zajmował się produkcją piwa dolnej i górnej fermentacji, wyrabiał również lemoniady i wody mineralne. Zakład posiał własną słodownię i wyposażony był w aparaturę chłodniczą firmy Linde, maszynę parową, linię do mycia i rozlewu w butelki oraz dwunaczyniową warzelnię. Drugi z opisanych browarów należał do Wilhelma Zimmerlinga i nosił nazwę "Schlossbrauerei", a więc "Zamkowy". Wedle karty informacyjnej produkowano w nim jedynie piwa górnej fermentacji. Nie wspomniano też nic o słodowni, czy jakimkolwiek wyposażeniu technicznym. Był więc to zapewne mały, kiepsko wyposażony, zakład rzemieślniczy. W przypadku trzeciego browaru nie sporządzono karty informacyjnej, co jest o tyle ciekawe, że to właśnie ten browar wznowił produkcję po zakończeniu działań wojennych. Ale o tym poniżej.
Wydawałoby się, że z wymienionej trójki do uruchomienia nadawałby się browar Sachtlebena. Dlaczego tak się nie stało, informuje nas pismo z 27 czerwca 1946, w którym czytamy n.in.: Browar (Brauerei Sachtleben) przy ul. Żymierskiego o produkcji przedwojennej ca 9.000 hl rocznie piwa, został kompletnie wyszabrowany. Wszelkie części i cała armatura zostały przez nieustalonych osobników wyrabowane. Pozostały tylko szkielety urządzeń głównych, które nie nadawały się do cząstkowej kradzieży i eksploatacji, a więc: 2 kotły, kadź zacierna i kocioł warzelny, urządzenie fermentacji, całe urządzenie piwnic, obejmujące tanki, i.t.d. W dalszej części pisma czytamy: Chcąc resztki mienia poniemieckiego jeszcze ratować poleciłem spisać naszemu hurtownikowi Waligórze w Zemrzu cały pozostały inwentarz i urządzenia z tym, że w pierwszych dniach lipca obejmie i sprawdzi stan inwentarzy na miejscu Dyrektor Państw. Browaru w Zielonej Górze. Już w lipcu Zjednoczenie Przemysłu Piwowarsko-Słodowniczego upoważniło p. Borowczyka, dyrektora browaru w Zielonej Górze, do przejęcie i zabezpieczenia pozostałego inwentarza i urządzeń po dawnym browarze Sachtlebena. Resztki urządzeń zdemontowano i przewieziono do Zielonej Góry. I to był koniec browaru Sachtlebena.
Nie do końca jasne są losy browaru Zimmerlinga. Podobnie jak zakład Sachtlebena został on kompletnie wyrabowany, w tym jednak przypadku nie sporządzono jednak odnośnego protokołu. Stało się tak zapewne dlatego, że już wcześniej uznano, iż zakład posiada minimalną wartość majątkową i produkcyjną i w związku z tym ZPPS zrezygnował z przejęcia go pod własny zarząd. Wspomniane rabunki musiały nastąpić przed styczniem 1946 roku, kiedy to pracownicy browaru w Krotoszynie opisywali niektóre browary poniemieckie. Dwa zniszczone i zdemolowane browary proponowano wykreślić z ewidencji ZPPS.

Pieczątka firmowa "Browaru Piw Słodowych" z podpisami właścicieli (ze zbiorów prywatnych).

Browar Johanna Wallmüllera już wcześniej zaliczono do zakładów o minimalnej przydatności. Uniknął on losu swych konkurentów tylko dlatego, że został zabezpieczony i uruchomimy przez przybyłych do Zemrza repatriantów. Było to małżeństwo Czerwińskich, walczące w powstaniu warszawskim, w którym to p. Czerwińska straciła nogę. Ich wspólnikiem był niejaki Morze, który przybył do Zemrza z pierwszą grupą repatriantów. Czesław Czerwiński nie miał właściwego przygotowania technicznego, zdecydowali się jednak na przejęcie browaru z rąk Pełnomocnika Rządu. Na stanowisku kierownika technicznego zatrudnili bowiem dawnego właściciela browaru - Wallmüllera (co ciekawe zapisano, że Czerwiński sprowadził go zza Nysy). Powołana spółka nosiła nazwę "Browar Piw Słodowych w Zemrzu" i mieściła się przy ul. Krakowskie Przedmieście 12. Przedsiębiorstwo uruchomiono w dniu 15 stycznia 1946 roku. Na  wyposażeniu browaru znajdował się kocioł warzelny o pojemności 2100 litrów wraz z kadzią pomocniczą, służącą do zacierania i filtracji. W browarze nie było kuf składowych (zdaje się, że "od zawsze"), piwo zlewano więc do beczek bezpośrednio po zakończeniu fermentacji, a w przypadku ich chwilowego braku przetrzymywano w kadziach fermentacyjnych (!). Ponieważ w browarze nie było też pompy ani silnika, piwo do beczek przelewano wężem gumowym. Jedynym urządzeniem pomocniczym był aparacik do rozlewu butelkowego, zresztą przestarzały i prymitywny. Powierzchnia całego browaru wynosiła niespełna 70 metrów kwadratowych. Zakład, oprócz właściciela i jego wspólnika, zatrudniał 5 pracowników. Produkcja była wręcz symboliczna i wynosiła 10 - 20 hl miesięcznie, zaś piwo sprzedawano po 14 zł za butelkę 0,33 l. i 20 zł za butelkę półlitrową. Oczywiście było to wyłącznie piwo słodowe. Ponadto Czerwiński prowadził hurtownię piwa zielonogórskiego i wytwórnię lemoniady, mieściła się jednak ona w Krośnie (wyłączność na Zemrze posiadał wspomniany wyżej Michał Waligóra). Historia tego zakładu była stosunkowo krótka. Jednostką właściwą do przejmowania browarów na tym terenie było ZPPS. Już w pierwszej połowie 1946 roku zaczęło ono porządkować sytuację prawną niektórych browarów, oddanych przez pełnomocników  innym jednostkom organizacyjnym lub osobom prywatnym, a także pozostających w zarządzie Armii Radzieckiej (ale to zupełnie inna historia). Pismem z dnia 6 czerwca 1946 roku ZPPS upoważniło dyrektora browaru w Zielonej Górze do przejęcia tego browaru. Po odbytej wizytacji skierował on do ZPPS pismo, w którym czytamy: Po osobistym stwierdzeniu stanu browaru, oraz jego użytelności (sic!), nabrałem przekonania, że browar omawiany po włączeniu jego do Zjednoczenia Przem. Piw. Słodown. nie przyniesie żadnej korzyści, ani też nie może stanowić w chwili obecnej konkurencji innym browarom. Browar ten może zatrudnić najwyżej 10 pracowników, łacznie z umysłowymi. W dalszej części dyrektor Borowczyk ocenił, że zakład nie nadaje się na uruchomienie rozlewni czy fabryki wód mineralnych z braku jakiegokolwiek urządzeń na ten cel. Ciekawa jest konkluzja listu: Jeżeli Zjednoczenie podtrzymuje nadal swe zarządzenie, wówczas ob. Czerwiński zwraca się z prośbą o przedłużenie terminu upaństwowienia browaru do 1.10. br. jako rekompensaty za poniesione wkłady i zabezpieczenie browaru. Sprawę przedstawiono do akceptacji Centralnemu Zarządowi ZPPS. Uznał on co prawda bezzasadność przejęcia browaru, zaakceptował jednak wniosek o przekazanie go w zarząd Związkowi Samopomocy Chłopskiej w Poznaniu. Na tych, którzy zabezpieczyli i uruchomili browar nie czekała żadna nagroda, co najwyżej kłopoty związane z zainteresowaniem służb bezpieczeństwa. A browar? Ostatecznie nie trafił w ręce S.Ch. z Poznania, zaś o losie jego prymitywnego wyposażenia nie zachowały się żadne wzmianki.
Opracowano na podstawie:
Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, zespół: Zjednoczenie Przemysłu Piwowarsko-Słodowniczego w Bydgoszczy. Zbiory prywatne.


1 komentarz:

  1. Gratulacje za tak ciekawy blog. Bardzo cenię prawdziwych pasjonatów. Btw mam dla Pana ciekawe informacje, o które się Pan onegdaj pytał w paru swoioich wpisach - a chyba tylko ja mogę odpowiedzieć... Proszę o kontakt, z braku innej możliwości podaję priv ( kania.u@gazeta.pl )
    (licząc na to, że gdy podejmiemy kontakt, pan ten wpis usunie?)

    OdpowiedzUsuń