niedziela, 18 listopada 2018

MAŁA ENCYKLOPEDIA PIWOWARSTWA

cz. V (ostatnia) - zalewka


Ostatni wpis dotyczący Małej Encyklopedii Piwowarstwa Krakowa i Kazimierza, której premiera zaplanowana jest na koniec tego roku. Tym razem hasło pokazujące, że nie wszystko w piwowarstwie  tego okresu było idealne, zaś sposoby szynkowania piwa - i towarzyszące im sposoby oszustw (niestety!) przypominały niekiedy czasy współczesne. Warto zwrócić uwagę, że nie opisano psucia piwa poprzez rozcieńczanie go wodą. Czyżby więc nie posuwano się wówczas do tak podłych metod?

Ilustracja z roku 1637, zamieszczona w Hausbücher der Nürnberger Zwölfbrüderstiftungen. Przedstawia karczmarza (piwowara) z cynową konwią i kuflem piwa.


Zalewka – popularna nazwa kontroli przeprowadzanych w karczmach, mających na celu sprawdzenie, czy piwo zostało wymierzone sprawiedliwą miarą. Podawane konsumentom piwo fałszować można było na wiele sposobów, o czym informują przepisy o zalewce z roku 1603: a zapobiegając skargom ludzkim na karczmach podług dawnego zwyczaju ma być zaliewka, to jest, iż gdyby słudzy urzędu JM doszli tego, że gospody gdzie szynkują bądź na pienieniem zbytnim, bądź miarą fałszują, piwo było dane (a sługom jako doma tak na ulicy wolno tego dochodzić będzie) tedy ten karczmarz od którego piwo tak dane pokaże się, karan będzie winą grzywien czternastu. Zapis ten powtórzono w roku 1613, a następnie w latach 1615 i 1617. Innym sposobem fałszowania piwa było mieszanie zlewek (niedopitego piwa) ze świeżo szynkowanym piwem.

wtorek, 13 listopada 2018

MAŁA ENCYKLOPEDIA PIWOWARSTWA

cz. IV - fartuch (słodowników i karczmarzy)


Wiele zawodów kojarzonych jest z charakterystycznymi elementami ubioru. Częstokroć posiadają one charakter ochronny - budowlańcy noszą na głowach kaski, spawacze okulary a pracownicy transportu odpowiednio wzmacniane buty. W przypadku piwowarów czy słodowników wskazanie takiego elementu garderoby jest mniej oczywiste. Pytane przeze mnie osoby najczęściej wskazywały na fartuch - i okazuje się, że mają rację! Ochronne fartuchy były nieodzownym elementem wyposażenia każdego słodownika czy piwowara już w średniowieczu. Pokazują to liczne ryciny (jedną z nich poniżej reprodukuję). Okazuje się jednak, że w źródłach pisanych zachowały się ślady, wskazujące na szczególną funkcję tej części ubioru.

Ilustracja z roku 1594, przedstawiająca piwowara Hansa Schäffera, zamieszczona w Hausbücher der Nürnberger Zwölfbrüderstiftungen. Piwowar przedstawiony został z atrybutami swojego zawodu, takimi jak: nalewak na długim toporzysku, fartuch piwowarsko-słodowniczy oraz drewniany ceber o dwóch uchach.


Fartuch (słodowników i karczmarzy) – ubiór ochronny, według cudzoziemskich grafik nowożytnych krótki fartuszek wiązany wokół na biodrach. W zapiskach krakowskich i kazimierskich, z wieków XVI i XVII, przedmiot ten prawie nie występuję, o ile nie należy z nim identyfikować niektórych wzmianek o fartuchach w kazimierskich inwentarzach domowych (1577: fartuchów lnianych dwa, a trzeci pacześni, w innej zapisce z roku 1577: fartuchów ośm konopnych, item fartuchów pacześnych dziewięć). Znana nam jest tylko jedna zapiska z Kazimierza, z roku 1594: fartuchy słodownicze nowe białe [zapewne lniane] dwa.

niedziela, 11 listopada 2018

MAŁA ENCYKLOPEDIA PIWOWARSTWA

cz. III - trumna (na słód)


Słowo trumna na pewno nie kojarzy się nam z piwem i piwowarstwem. Pamiętać jednak musimy, że dawniej słowo to oznaczało po prostu skrzynię. Do języka polskiego zawędrowało jako zapożyczenie z niemieckiego, w którym "truhe" oznacza właśnie skrzynię. W języku staropolskim spotykamy też zapis: trunna, truna. W inwentarzach mieszczan krakowskich i kazimierskich, z wyraźnym nasileniem przypadającym na 2 poł. wieku XVI, często wymieniane są trumny. Najczęściej magazynowano w nich produkty spożywcze.

Słód przechowywano w workach lub drewnianych skrzyniach.

Trumna na słód – skrzynia, w której przechowywano słód (po wysuszeniu, a przed przewiezieniem do młyna). W odniesieniu do tej funkcji jest to określenie rzadkie. Odnaleziono pojedynczą wzmiankę w inwentarzach mieszczan kazimierskich z roku 1630: Trumna dla słodu. Częściej spotykana jest trumna na jarzyny, wymieniana w piwnicy, służącej do przechowywania produktów spożywczych.

sobota, 10 listopada 2018

MAŁA ENCYKLOPEDIA PIWOWARSTWA

cz. II - karczmarz (tabernator)


Słodownik zajmuje się wyrobem słodu, piwowar warzy piwo, zaś karczmarz piwo szynkuje. Oczywiste?! Tak, ale... nie do końca. W średniowieczu oraz wczesnej dobie nowożytnej słowa te miały własne zabarwienie, niekoniecznie odpowiadając dzisiejszym znaczeniom tych słów. Poniżej hasło: karczmarz.

Drzeworyt zamieszczony w dziele Cosmographia Sebastiana Münstera (pierwsze wydanie z roku 1544), jednej z najpopularniejszych książek wieku XVI. Autorem tego przedstawienia jest prawdopodobnie David Kandel. Piwowar przedstawiony został w piwnicy, ze szklanicą w ręku, oglądając po światło trunek świeżo nalany z jednej z beczek.

Karczmarz (tabernator) – osoba zajmująca się prowadzeniem karczmy i wyszynkiem piwa. W warunkach Krakowa i Kazimierza w wiekach XVI i XVII (a zapewne i w średniowieczu) mianem karczmarza określano osobę, która oprócz prowadzenia karczmy zajmowała się produkcją piwa, a często i słodu. W tym miejscu należy przytoczyć fragment wielkiego przywileju, uzyskanego przez Kraków w roku 1358 z rąk Kazimierza Wielkiego, w którym zapisano: Nulli denique thabernam ad medium miliare de civitate spedicta contruere vel locare licebit in preiudicium civitatis. Zapis ów należy rozumieć jako zakaz produkcji piwa, poza centrum miasta zamkniętego murami, ale nie jego wyszynku, który mógł się odbywać na przedmieściach i dalej. Prawdopodobnie przepisy te obowiązywały wcześniej, zaś w roku 1358 zostały ostatecznie sformułowane i zatwierdzone. Przywilej nawiązuje do prawa milowego, którego ideą było zabezpieczenie mieszczanom strefy dominacji ekonomicznej, w której sprzedawać mogli wytworzone przez siebie produkty - najczęściej piwo i inne produkty spożywcze, niekiedy wskazane w przywileju wyroby rękodzielnicze. Takąż strefę uzyskał Kazimierz, lokowany w roku 1335, podobnego przywileju nie wydano natomiast dla Kleparza, w akcie lokacyjnym z roku 1366, co wydaje się logiczne, gdyż strefy wpływów zostały już podzielone pomiędzy krakowian i kazimierzan, z oddzielającą je linią Wisły. Podatki i opłaty od produkcji piwowarskiej wnosili karczmarze (czyli  piwowarzy i niekiedy słodownicy). Zawodów tych często nie rozróżniano, a źródła nie zawsze wykazują się w tym względzie konsekwencją. Wśród osób przyjmowanych do prawa miejskiego w Krakowie odnajdujemy wielu słodowników i karczmarzy, podczas gdy piwowarzy należą do rzadkości. Nasuwa to przypuszczenie, że nadrzędne znaczenie posiadał karczmarz, który występował jako właściciel (lub dzierżawca) budynków i urządzeń w których produkowano i sprzedawano piwo. Wykonywał on zawód osobiście lub podnajmował słodowników i piwowarów. W cechu powołanym w późnych latach panowania Zygmunta Augusta swoje miejsce znaleźli zarówno karczmarze, jak i słodownicy oraz piwowarzy, coraz silniej wyodrębniający się jako grupa zawodowa. Z czasem tak szerokie rozumienie zawodu karczmarza zaczęło się zacierać, co związane było z przemianami zachodzącymi od schyłku wieku XVI (znaczący ubytek miejsc produkcyjnych, przy utrzymaniu – a być może nawet powiększeniu – liczby miejsc wyszynku a także rozwój gorzelnictwa).

czwartek, 8 listopada 2018

MAŁA ENCYKLOPEDIA PIWOWARSTWA

cz. I - czop


Nieuchronnie zbliża się termin premiery książki "Mała Encyklopedia piwowarska Krakowa i Kazimierza, w wieku XVI i pierwszej połowie wieku XVII. Studia z dziejów piwowarstwa Krakowa i Kazimierza, z uwzględnieniem problematyki Kleparza i przedmieść", powstałej wspólnym wysiłkiem mojej skromnej osoby (Sławomir Dryja) i Stanisława Sławińskiego. Mamy nadzieję, że nasze opracowanie spotka się z ciepłym przyjęciem i przyczyni się do upowszechnienia wiedzy o piwowarstwie Krakowa i Kazimierza w XVI i XVII wieku. Oczywiście Encyklopedia ma o wiele szerszy wymiar. Dlaczego więc nazwaliśmy ją "Małą"? Odnosi się ona bowiem do pewnego wycinka chronologicznego - być może jednak najważniejszego - w dziejach piwowarstwa Krakowa i Kazimierza. Wiele haseł ma wymiar uniwersalny. Do wielu podeszliśmy w sposób nowatorski. Niektóre zaskoczą Czytelnika - mam na myśli hasła takie jak: drożdże, chmiel, piwo krakowskie, technologia produkcji i wiele, wiele innych.
Chcąc zachęcić do lektury naszej Encyklopedii w najbliższym czasie opublikuję kilka wybranych haseł. mam nadzieję, że zachęcą one do sięgnięcia po książkę. Dziś hasło czop



Ilustracja przedstawiająca bednarza, zamieszczona w Hausbücher der Nürnberger Zwölfbrüderstiftungen.


Czop – wedle Samuela Lindego kończaste drewno do zatykania beczki. Stożkowy klin służący do zamykania beczki. Beczka do piwa ma dwa otwory: jeden w pęku (w środku wysokości beczki), który służy do napełniania beczki piwem i umożliwia smołowanie i mycie jej wnętrza, drugi – przeznaczony do wytłaczania piwa z beczki – w dnie górnym. Otwór w pęku nazywany jest czopowym, po napełnieniu piwem beczka jest więc czopowana. Otwór w dnie górnym nazywany jest korkowym lub szpuntowym, beczkę więc odszpuntowuje się w celu wyszynkowania piwa. Oba pojęcia (czop i szpunt) stosuje się najczęściej wymiennie (por. szpunt). W procesie produkcji piwa w browarach Krakowa i Kazimierza w XVI i 1 poł. XVII wieku piwo po ustaniu fermentacji burzliwej przelewano do beczek ustawionych na kętnarach, czekając z zaczopowaniem do momentu ustania objawów fermentacji, którymi były drożdże (w postaci piany) wypływające z otworu czopowego. Drożdże zbierano do stojących poniżej naczyń (koryt pod achtele lub kętnarów). Po zaczopowaniu piwo minimum 5 dni powinno jeszcze pozostać w piwnicy piwowara. Od słowa czop wywodzi się nazwa podatku zwanego czopowym. Płacono bowiem od beczki gotowego produktu, zaś podatek uiszczał jego wytwórca (stąd: od zaczopowania, czyli zamknięcia beczki, a nie np. jej otwarcia, czyli odszpuntowania).


Budowa beczki (według opracowania inż. J. Rybaka, Beczki do piwa i ich konserwacja), 1 - otwór czopowy, 2 - otwór szpuntowy (korkowy), 3 - wątor, 4 - obręcze.


środa, 2 sierpnia 2017

GDZIE SIĘ PIWO WARZY TAM SIĘ DOBRZE DARZY 

O higienie w dawnych browarach słów kilka




Recepta na udane piwo, którą chcę przytoczyć, jest parafrazą znanego powiedzenia Napoleona: aby uwarzyć dobre piwo, potrzeba zaledwie trzech rzeczy. Po pierwsze w browarze musi być czysto, po drugie najważniejsza jest czystość i po trzecie... przestrzegaj dwóch pierwszych zasad. Współczesnych piwowarów do zachowania czystości i zasad higieny nie musimy przekonywać. Wiemy, jakie czynniki mogą wywołać zakażenie piwa i jakie są tego przyczyny. Ale jak wyglądało to dawniej, gdy o bakteriach i zasadach higieny nie wiedziano nic?  Przecież niewielkie zaniedbanie spowodować mogło wystąpienie trudno odwracalnych wad i chorób piwa, wywoływanych najczęściej zakażeniem drożdżami dzikich kultur lub bakteriami.
Już w średniowieczu do utrzymania naczyń browarnych w należytej czystości przywiązywano szczególną uwagę.  Urządzenia te wyparzano gorącą wodą i szorowano popiołem.
Nie znamy rzeczywistej skali strat produkcyjnych w tym okresie, spowodowanych zakażeniami. Jeszcze w XIX wieku w Niemczech za dobry uznawano browar, w którym normy jakościowe spełniało przynajmniej 70% piwa. Oczywiście nie oznacza to, że pozostałe 30% wylewano. W większości trafiało ono do spożycia, gdyż ich wadliwość nie była znacząca. W okresie międzywojennym, w niewielkim browarze w Osieku, którego wielkość produkcji oscylowała około 5 tysięcy hektolitrów rocznie, straty z powodu zepsutego piwa sięgały od kilku do kilkunastu procent. Wynikały one jednak głównie ze zbyt długiego okresu przechowywania piwa w browarze (brak zbytu), niż faktycznych błędów w produkcji (w zasadzie nie zdarzały się warki nie nadające się kompletnie do spożycia). Sposobem częściowego rozwiązania problemu było zmieszanie nadpsutej partii z młodym piwem z jednej z kolejnych warek. Mocno skwaśniałe piwo po prostu wylewano.

Praca w browarze w XV wieku.

Przywilej dla mieszczan żywieckich z 1574 roku nakładał na nich obowiązek zapewnienia dostatku piwa pod karą grzywny, zastrzegał jednak wyjątek, kiedyby się co z przygody w browarze skaziło. Przyczyny chorób piwa mogły być różne, o czym informuje nas zapiska w krakowskiej księdze wiertelniczej: widzieliśmy też w piwnicy, że się woda dobywa z ziemie źródła, i ustawnie woda jest, prze która niemała szkoda w piwie bywa i piwo kwaśnieje (zapis z roku 1573)Anzelm Gostomski, autor pierwszego polskiego podręcznika rolniczego, sprawę ujął krótko: w browarze ma być barzo chędogo.
Czynności związane z utrzymaniem czystości i należytego porządku powierzano browarnym pomocnikom. Spisana w Pszczynie w roku 1690 „instrukcja” dla pomocnika piwowara miejskiego informuje nas szczegółowo o zakresie jego obowiązków. Do zadań pomocnika po zakończonym warze należało kadzi katki koryto Rynny i wszelakom zbroię Dobrowaru należącąm Godnie Pozrymywać i Posocirać Poswysuszać Pozustawiać na należyte miejsca a osobliwie Panef Dobrze a Snasznie wymywszy Płatem Sukiennym albo Pytlem Nasucho godnie wytrzić zwody i zglonu żeby zawdy Tasz Panew wglancu Pozustawiał. Po umyciu naczyń browarnych wokół kaszdy kącik, szczególnie pod kadziami, miał być wytarty i wysuszony, tak by nie było najmniejszych śladów wilgotności. Czynności te powtarzano każdorazowo po tym gdy się Piwo nosi. Po wystygnięciu pieca usuwano popiół, którego nadmiar powodował nierównomierne spalanie, a w konsekwencji szybsze zużycie panwi.

Praca w browarze w XVI wieku.

Utrzymanie należytej czystości nie ograniczało się do wyporządzenia naczyń po zakończeniu cyklu produkcyjnego. Wszystkie czynności powtarzano na dwa dni przed planowym warem. Szczególną uwagę przywiązywano do utrzymania panwi, którą należało dokładnie powycierać i to tak, aby pomocnik wykonujący tą czynność sie niewaszył Doniey nogami iść (nie były to bowiem urządzenia małe). Wycieranie panwi płatem sukiennym powtarzano tuż przed napełnieniem panwi wodą. Dopiero po jej zalaniu rozpalano ogień. Ponadto kocioł cztery razy do roku napuszczano łojem.
Ograniczano dostęp do browaru osobom postronnym i to nie tylko w okresie warzenia. Jak pisał wspominany już Anzelm Gostomski: browar ma bydź zawżdy zamczysty i nie ma w nim nikt gościnny bywać. Co ciekawe, przepis ten stosowano szczególnie wobec kobiet. Pilnowano również sumiennie, by piwowar i pomocnik po nocy w browarze z nikim się niezabawiali, pod karą dwunastu groszy.
„Zakwaśniałe” naczynia wypalano słomą lub prochem, zaś kłody, w których dawają piwa na karczmę, tego pilnie strzec, aby nie zakwaszono w karczmach i w w dworze takiesz. A w czas je mają oddawać: skoro z nich piwo wyda, zaraz je do browaru powinien odwieźć, wychędożywszy dobrze; czego ma piwowar dojźrzeć.

Praca w browarze w XVIII wieku.

Płukanie beczek wykonywano następującym sposobem: zalewano je do połowy wodą i przez odszpuntowany otwór wrzucano w nie kilka rozpalonych kamieni, po jednym, dopóki nie usunięto wszystkich oznak stęchlizny. W browarach Gdańska, Malborka i Elbląga do mycia beczek wynajmowano specjalnych pracowników. Zazwyczaj były to kobiety. Praktycznie po każdym użyciu beczki trafiały do bednarza, do "oprawienia" i ponownego wysmołowania. 
Piwowarom, którym przydarzyło się nieszczęście zepsucia warki, przysługiwało zwolnienie z podatku (i tak utracili surowce!). Po koniec XVI wieku w Krakowie odsetek zwolnień wynosił.... 0,03%, co oznacza, że z każdego tysiąca warów psuły się jedynie trzy. 
Może to nie będzie to optymistyczna konkluzja, ale wśród wyrobów naszych browarów rzemieślniczych wyraźne wady dostrzegam w trzech na dziesięć testowanych piw. A są one w większości wynikiem braku higieny, niestety.

wtorek, 1 sierpnia 2017

ROZBIÓRKA ZABUDOWAŃ DAWNEGO BROWARU W SUCHANIU 

Znikające browary





Suchań to urokliwa osada zachodniopomorska położona w ciągu trasy krajowej nr 10. Wjeżdżając do miasteczka w kierunku na Szczecin uwagę zwracał charakterystyczny komin zwieńczony kunsztowną wiatrownicą, ciesząc oko swym widokiem. No właśnie, cieszył... Ale po kolei.


Widok na zabudowania browaru, stan z roku 2013. Nad okolicą góruje komin z charakterystyczną wiatrownicą.

W Suchaniu zachowało się około 80% tradycyjnej zabudowy miasteczka, co w tej części Pomorza Zachodniego jest niewątpliwie ewenementem. Co więcej, zachowany do dziś układ przestrzenny sięga średniowiecza. Utrwalony został jego pierwotny, wiejski charakter (w postaci układu owalnicowego), jak i małomiasteczkowy, kwadratowy rynek. 


Komin z wiatrownicą w zbliżeniu. Stan z roku 2013.

Po raz pierwszy Suchań wzmiankowano w roku 1269 jako własność książąt szczecińskich. W roku 1295 stał się własnością Joannitów, którzy w roku 1312 założyli tu komandorię. Nie jest pewne, kiedy osada o wiejskim charakterze przekształciła się w miasteczko. Jako takie wzmiankowane jest w dokumencie księcia Bogusława X w roku 1487. Wymieniony w nim został też zamek i dwa młyny.  W 1545 r. joannici sprzedali miasteczko Wolfowi Borcke, marszałkowi dworu księcia Barnima XI, zaś w 1551 roku Suchań przejęty został przez samego księcia.

Zabudowania browaru od strony dziedzińca. Stan z roku 2013.

W roku 1596 miasteczko zostało zniszczone przez wielki pożar. Odbudowało się stosunkowo szybko, gdyż w spisach dóbr książęcych z 1628 roku zarejestrowano 40 gospodarzy z 35 łanami, 37 tkaczy i 3 młynarzy. Po wygaśnięciu dynastii Gryfitów, w wyniku traktatów po wojnie trzydziestoletniej, Suchań znalazł się w granicach księstwa elektorów brandeburskich, a w 1654 roku przekazany został baronowi Otto von Schwerin. Suchań pozostawał własnością rodziny von Schwerin do roku 1709, kiedy to wykupiony został przez króla pruskiego Fryderyka I i do połowy XIX wieku podlegał urzędowi domenalnemu (w Szadzku a później w Dolicach). Wedle danych z 1780 roku w miasteczku było 17 gospodarzy i 46 rzemieślników. Od 1808 r. Suchań otrzymał pełne prawa miejskie. Rada miejska składała się z burmistrza, 4 rajców i 12 ławników.

Na bocznej ścianie jednego z budynkow zachował się napis, który sam w sobie był już... zabytkiem.

W latach 1828 – 1831 przeprowadzono parcelację gruntów domenalnych. Wydzielono wówczas w mieście 114 nowych działek. Jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku liczba mieszkańców przekroczyła 1000 osób. W 1868 r. w Suchaniu było 206 budynków mieszkalnych i 37 gospodarczych.

Zabudowania browaru od strony dziedzińca. Stan z roku 2013.

Do najcenniejszych zabytków Suchania należy późnogotycki kościół wzniesiony w latach 1491-1492. Jak większość kościołów z tego okresu zbudowany został z kamienia. W roku 1696 wieża kościelna przebudowana została zgodnie z ówczesną, barokową modą. Przy kościele funkcjonował przytułek, obecnie nieistniejący, podobnie jak bożnica. W Suchaniu funkcjonowała bowiem niewielka gmina żydowska. W roku 1782 odnotowano 17 osób wyznania mojżeszowego, zaś w roku 1861 już 76. 

W latach osiemdziesiątych były tu już tylko magazyny.

Jak wspomniano wyżej, w Suchaniu istniał zamek. Był on siedzibą komturri joannickiej. Jego lokalizacja nie jest precyzyjnie ustalona. Prawdopodobnie znajdował się na północ od wschodniego krańca osady i oddzielony był od niej mokradłami i ciekiem wodnym. Do dziś czytelny jest zarys wału otaczającego majdan zamkowy. Zabudowania przy ul. Bocznej (dziś nr 3) postawiono najpewniej na terenie dawnego majdanu zamkowego. Lokalizację samego zamku mogą wyjaśnić jedynie wykopaliska archeologiczne.

Zabudowa dawnego browaru miała wiele uroku i co ważne, została przekształcona w niewielkim stopniu.

W roku 1780 w źródłach wspomniano browar. Zajmował on prawdopodobnie tą samą działkę, na której usytuowano zabudowania przemysłowego browaru, wzniesionego w drugiej połowie XIX wieku. W roku 1865 założony został Bürgerliches Brauhaus (Browar Obywatelski), którego właścicielami byli kolejno: J. Ferdinand Gerbitz (w latach 1865 - 1907), Ida Gerbitz (w roku 1908) oraz Richard Müller (w latach 1908 - 1938). Browar zamknięto w  roku 1938. Produkowano tu lekkie piwa w stylu pilzneńskim i ciemne piwa monachijskie. W okresie PRL na terenie browaru funkcjonowała Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska, zaś jednym z zakładów produkcyjnych była Rozlewnia Piwa i Wytwórnia Wód Gazowanych. Rozlewano tu dostarczane w beczkach piwo browaru szczecińskiego i koszalińskiego oraz produkowano wody i napoje gazowane. Zakład został zamknięty pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku. Większość zabudowań browaru jeszcze niedawno spełniała funkcje magazynowe. 

Dawnych wspomnień czar.... Dlaczego?!

Z początkiem XXI wieku zabudowania browaru wystawiono na sprzedaż. W roku 2013, dzięki uprzejmości ówczesnych właścicieli, miałem okazję je zwiedzić i wykonać kilka zdjęć. Otrzymałem też propozycję... zakupu całego kompleksu po unieruchomionym jeszcze przed wojną browarze. Cena nie była wygórowana. Na moją odpowiedź, że raczej nie jestem zainteresowany usłyszałem: "dogadamy się".
Niestety, ana ja, ani nikt inny nie dogada się już z obecnymi właścicielami, gdyż zabudowa browaru została rozebrana i zniknęła z krajobrazu miasta. Wyburzono charakterystyczny komin. Nie udało mi się dowiedzieć, co stało się z zabytkową wiatrownicą. Zapewne trafiła na złom. Niestety, to nie pierwszy przypadek (i obawiam się, że nie ostatni), gdy znikają wartościowe, dziewiętnastowieczne zabudowania poprzemysłowe. Nie śmiem domniemywać jaka była motywacja właścicieli i co powstanie w miejscu dawnego browaru. Zapewne jakiś blaszak, w którym swe miejsce znajdzie kolejny supermarket. 
Świat w którym żyjemy nie należy do idealnych, niestety.