środa, 5 maja 2021



LUBELSKA WOJNA PIWNA

Nieuczciwe praktyki browarów w dwudziestoleciu międzywojennym - powód cierpień dzisiejszych kolekcjonerów



W listopadzie 1935 roku w prasie lubelskiej ukazał się intrygujący inserat: uczciwy i łatwy zarobek! Wypłacamy gotówką nagrody pieniężne! 10 złotych za każdą wskazaną beczkę (antałek) na której fałszerze naszego piwa zeskrobali naszą firmę i wypalili swoją. 100 złotych za wskazanie nam osobników, którzy skradzione nam beczki przerabiali. Nagrody zostaną wypłacone: w pierwszym przypadku niezwłocznie po sporządzeniu odnośnych protokołów przez organa Policji Państwowej, w drugim wypadku – z chwilą udowodnienia winy przerabiania beczek. Browar K.R. Vetter, Lublin. Sprawa nie była błaha, gdyż lubelski browar ponosił ogromne straty z powodu utraty (nietanich przecież) beczek dębowych do dystrybucji piwa! Ba, w pewnym momencie browarowi groził przestój z powodu braku naczyń transportowych. Efekt przerósł oczekiwania ogłoszeniodawców - w krótkim czasie policja sporządziła kilkanaście protokołów, efektem czego był cały szereg spraw wytoczonych okolicznym browarom.
 
Panorama browaru K.R. Vetter w Lublinie. Materiał reklamowy browaru.
 
 

Najgłośniejszą sprawą stało się oskarżenie właścicieli konkurencyjnego browaru "Jeleń" z Lublina" - ponownie oddajmy głos ówczesnej prasie: właściciel browaru „Jeleń” J. Zylber i kierownik browaru J. Przysuskier, znaleźli się na ławie oskarżonych – sprzedawali swoje piwo w antałkach oznaczonych marką Vettera, oraz że z niektórych antałków wywabiali firmę Vettera i przywłaszczali ją sobie, opatrując swoją firmą. W trakcie rewizji w browarze Jeleń znaleziono 149 antałków Vettera. Sąd skazał Zylbera na dwa i pół roku więzienia oraz 15 000 zł grzywny i za nieuczciwą konkurencję na 3 000 zł grzywny z zamianą na 5 miesięcy więzienia oraz pozbawienie praw publicznych na lat 6. Przysuskiera skazał sąd na rok więzienia i 300 zł grzywny oraz za nieuczciwą konkurencję na 100 zł z zamianą na 5 dni więzienia oraz pozbawienie praw na lat 5. Sąd przyznał ponadto powództwo cywilne firmie Vetter w wysokości 1000 zł, oraz zarządził ogłoszenie wyroku w pięciu pismach. Na mocy amnestii połowa tej kary została darowana. W wyniku odwołań i dalszych postępowań sprawa zakończyła się na niemałych karach pieniężnych. Nie wiemy, czy powstrzymało to innych nieuczciwych właścicieli i kierowników browarów od tego niecnego procederu - raczej należy w to wątpić, gdyż przynosił on zbyt dużo korzyści.


Elewacja browaru K.R. Vetter w Lublinie, okres międzywojenny. AP Lublin.


Ówczesne browarnictwo drążył też inny spór - o butelki ze znakiem browaru (wytłoczonym na szkle), które były używane przez inne podmioty, np. rozlewnie. Rzecz jasna, poszkodowane browary (które na zakup owych firmowych butelek wydawały niemałe pieniądze) starały się egzekwować swoje prawa. W tym jednak przypadku sprawa nie była aż tak oczywista. W 1930 roku Sąd Rejonowy w Toruniu uchylił pierwotny wyrok w takiej sprawie, nakładający karę za takie przypadki (500 zł za każdy). Oskarżenie opierało się o stwierdzenie naruszenia znaku towarowego w celu wprowadzenia w błąd odbiorcy. Sąd stwierdził, że Działanie przeciwniczki „B” nie może podpadać pod przepis art. 185 rozp. Pana Prez.Rz.p. z dnia 22.III.1928 o ochronie wynalazków, wzorów i znaków towarowych, gdyż przeciwniczka „B” butelek ze znakiem towarowym wnioskodawcy „A” używała nie w celu wprowadzenia w błąd odbiorców, ale dlatego, że brakło jej własnych butelek”. Tu padł też argument, że browar swobodnie używał ściąganych z rynku butelek nieoznaczonych, ale należących do rozlewni, w związku z czym ta faktycznie nie miała w co rozlewać piwa. Wszystko to związane było z kwestią zwrotu butelek od klienta, który nie dbał o ich selekcję, tylko zwracał „jak leci”, byle zgadzała się liczba „na sztuki” – w ten sposób butelki z obcym oznaczeniem trafiały do rozlewni. Ta podnosiła też fakt, że nie jest zobowiązana do prowadzenia selekcji i właściwej wymiany pomiędzy podmiotami (browarami). Podobny wyrok wydał sąd w Toruniu w 1932 roku.
 

Etykieta z browaru K.R. Vetter w Lublinie - okres międzywojenny (przy zawartości do 2,5% alkoholu piwo nie podlegało restrykcjom ustawy przeciwalkoholowej i mogło być swobodnie dystrybuowane i sprzedawane jak zwykły środek spożywczy).


Ostatecznie Ministerstwo Skarbu wyjaśniło, że browary mogą wydawać piwo w butelkach z utrwalonym w szkle napisami firm innych, o ile przewidziane we wspomnianym przepisie oznaczenia browaru wydającego piwo będą uskutecznione za pomocą nalepek w sposób wykluczający wątpliwości, z jakiego browaru pochodzi. Posiadam w zbiorach porterówkę browaru w Żywcu, zaklejoną etykietą przedstawicielstwa browaru w Osieku - co odbyło się całkiem legalnie. Ubocznym skutkiem takiej interpretacji był zanik butelek z tłoczonym oznaczeniem firmowym - skoro mógł ich używać każdy, browarom nie opłacało się ich po prostu zamawiać. Dzisiejsi kolekcjonerzy nie powinni być zadowoleni z takiej interpretacji Ministerstwa Skarbu - ile ciekawych wzorów butelek nie doczekało się realizacji!?
 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz